Przyjdź mój aniele. Nie wymagam tak wiele. Chcę poczuć twój oddech na moim ciele. Chcę słyszeć twój głos w moich włosach. Chcę opowiedzieć ci o swoich losach. Chcę szeptać ci czułe słowa, poznawać ciebie zawsze od nowa. Wiem dobrze,że nigdy mi się nie znudzisz, bo wciąż nad rozszyfrowaniem mnie się trudzisz. Lubię patrzeć,gdy jesteś skupiony, lub troszkę lekko urażony. Lubię tulić cię w mych ramionach dla tej przyjemności mogłabym skonać. Zawsze jesteś blisko mnie, najczęściej wtedy,gdy wstaje dzień. Całuję cię czule wtedy,kochanie i wiem,że dopóki jesteśmy razem,nic nam się nie stanie. Kocham zawsze i zawsze kochałam i wiem,że tylko twą miłość odwzajemniałam. Ty mnie pocieszasz,głaszczesz,całujesz, a gdy mnie wyzywasz blefujesz. Mimo wszystko chcę przy tobie być i w twoich wielkich ciepłych ramionach ,aniele,się skryć.
Siedzę sama w domu nie przeszkadzam nikomu. Gubię się w wyobrażeniach tonę w swoich marzeniach. Chodzę po pustych ulicach, to,co widzę mnie nie zachwyca. Ludzie są fałszywi i obłudą ociekają, a bogacze tylko na pieniądze czekają. A ja? Nie jestem śmiertelna, za to delikatna jak gałązka igielna. Wieczność to nie moje życie. Nie przepadam też za krwi piciem. Jestem krucha,ale nieugięta. Chwilami śmierć depcze mi po piętach. Idę dalej,przed siebie mając nadzieję,że znów znajdę się w niebie, bo,choć skrzydła mi oderwali, do mojej duszy się nie dostali.
Na cmentarzu srebrna mogiła. Dusza maja przyczepność straciła. Błąkałam się po bezmierze chłodu, nie płaczę,nie cieszę,nie zaznaję głodu. Dziś dla mnie nic już się nie liczy, tonę w morzu zniczy. Moje życie,tak liche,dobiegło końca i już nigdy nie ujrzę promieni słońca, nie poczuję wiatru we włosach, nie zobaczę złota na kłosach. To wszystko dla mnie przeminęło, w otchłani czerni zaginęło. Nie powrócę nigdy już, pozostał po mnie tylko kurz.
Komentarze
Prześlij komentarz